Quo Vadis California
21-06-2009Kategorie: Ameryka, Multi-Kulti
Tagi do wpisu: homoseksualizm polityczna poprawność USA
Kalifornia lekko nie ma. Nie dość, że ma Terminatora za gubernatora, że w budżecie już wkrótce nawet najmocniejszą lupą nie wypatrzy się centa, że turyści omijają z daleka jej pozamykane plaże i parki, to jeszcze ma problemy ze swą własną Miss, która nie umie dać gejowskiemu aktywiście właściwej odpowiedzi na proste pytanie. Tą ostatnią plagę uznano najwyraźniej w "Złotym Stanie" za najdotkliwszą i postanowiono dać odpór nacierającym siłom wstecznictwa i zabobonu.
Aby ustrzec maleńkich Kalifornijczyków przed wstąpieniem na ten niepewny grunt, konserwatywnych resentymentów, w którym ugrzęzła Carrie Prejean, tamtejszy wydział edukacji zaaprobował nowy, światły program szkolny, w którym lekcje o homoseksualiźmie będą obowiązkowe już dla pięciolatków. A ponieważ politycy i urzędnicy stracili najwyraźniej zaufanie do dorosłych, w nowym programie znalazło się wyraźne zastrzeżenie, że rodzice nie mogą wycofać swych pociech z tych nauk, nawet powołując się na swe przekonania religijne. Program nazwany "LGBT Lesson 9" przygotowali wybitni specjaliści z organizacji "Lesbian Gay Bisexual Transgender - LGBT" i został on zmajstrowany w ten sposób, by wpoić jego odbiorcom przekonanie, iż są różne formy Rodziny i wszystkie one są sobie równoważne, a więc uchronić maleństwa przed strasznym losem byłej już Miss, która uparła się, że rodzinę tworzy kobieta i mężczyzna plus ewentualne potomstwo.
Tak więc najmłodsi będą czytać o tak "naturalnych" sytuacjach jak kaczuszki, mające dwóch tatusiów - kaczorków. Troszkę starsi tą samą bzdurę przerobią w ludzkim wykonaniu, a nad wszystkim czuwać ma nauczyciel, wkraczający zawsze wtedy, gdy któreś z dzieci chciałoby wartościować przykłady rodzin, stawiając jedną formę nad inną. Na tym etapie takiej rewolucji jeszcze nie przewidziano, póki co program uznaje, że wszystkie formy życia rodzinnego są równoważne. Na kolejną rewolucję, w której być może związek kobiety i mężczyzny, postawi się poniżej wszystkich innych, przyjdzie pora gdy obecny program zostanie skutecznie zaimplantowany w świadomości społeczeństwa.
Zresztą program ten, jak na postępowy przystało, otwarty jest na różne możliwości rozwoju. Wszak w kolejce czekają różnorakie formy życia rodzinnego, których nie wolno dyskryminować. Bo kto powiedział, że związek dwóch mężczyzn, lub kobiet ma być lepszy od związków mężczyzny z kozą, kobiety z psem, czy starca z dzieckiem? Kto powiedział, że w małżeństwie muszą być tylko 2 osoby a nie 3,5 albo 15? Możliwości rozwojowych przed programem jest zatem wiele, ale ze względu na rosnący sprzeciw i protesty zatwardziałych reakcjonistów Kalifornijski Wydział Edukacji poprzestaje na razie na tym co zatwierdził. Co do protestów wydział dopuszcza możliwość rozważenia ewolucji programu i zmian w treści, ale dopiero po pełnym roku jego funkcjonowania.
Cóż można jeszcze powiedzieć. Kalifornii życzymy z całego serca bankructwa i przejęcia jej urzędów i szkolnictwa przez syndyka. W obliczu tego co ma tam spotkać pięcioletnie dzieci i ich rodziców to nie będzie żadna katastrofa a wybawienie.
Piotr Górka
autor prowadzi stronę: KonserVat
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
