Afshin Molavi
Saturday, July 4, 2009
Kiedy Irańczycy wyszli na ulice żeby protestować przeciw oszukańczym wyborom, stawiając czoła gazom łzawiącym, pałkom i kulom, zwiększał się nacisk na Obamę, by zajął ostrzejsze stanowisko wobec stłumienia pokojowego sprzeciwu przez rząd Iranu. Jedni mówili, że oświadczenia prezydenta były zbyt łagodne. Inni argumentowali, że Obama powinien wstrzymać się od popierania jednej ze stron, gdyż da to pretekst twardogłowym by przylepić demonstrantom nalepkę Amerykańskich pachołków.
Saturday, July 4, 2009
Kiedy Irańczycy wyszli na ulice żeby protestować przeciw oszukańczym wyborom, stawiając czoła gazom łzawiącym, pałkom i kulom, zwiększał się nacisk na Obamę, by zajął ostrzejsze stanowisko wobec stłumienia pokojowego sprzeciwu przez rząd Iranu. Jedni mówili, że oświadczenia prezydenta były zbyt łagodne. Inni argumentowali, że Obama powinien wstrzymać się od popierania jednej ze stron, gdyż da to pretekst twardogłowym by przylepić demonstrantom nalepkę Amerykańskich pachołków.
Ludzie zaczęli argumentować: co powinien zrobić Obama? Ja chciałbym im zadać inne pytanie; Co powinni zrobić Amerykanie?
Dzisiaj, w Dniu Niepodległości USA, trzeba zrozumieć czym naprawdę jest irańska walka: oddolnym, masowym, żywotnym ruchem o większą wolność wzbogaconym wiekową walką przeciw zagranicznym siłom, autokratycznym władcom i represyjnym teokratom. Władcy Iranu chcieli, żeby świat uwierzył, że protestujący są mniejszością inspirowaną przez obcokrajowców, ale to zaprzecza fundementalnej części irańskiej historii.
Przez ponad 100 lat, zaczynając od niezwykle postępowej konstytucji napisanej w 1906 roku, Irańczycy walczyli o to, by osiągnąć "azadi". "Azadi" jest perskim słowem które znaczy "wolność". W ostatnich tygodniach pokojowi protestujący zostali aresztowani, bici, i zabijani, jednak irańska konstytucja utrzymuje, że ochrania się wolność zgromadzeń, wolność prasy i wolność wiary. Artykuł 23 konstytucji głosi: "Zabrania się śledztwa w sprawie przekonań osób prywatnych i nikt nie może być napastowany lub przywoływany do porządku tylko za posiadanie pewnych przekonań".
Oczywiście konstytucja dostarcza szereg anty-wolnościowych luk prawniczych, takich jak na przykład ta o wolności prasy, która jest zagwarantowana za wyjątkiem przypadków, kiedy szkodzi podstawowym zasadom Islamu. Artykuł 27 odnotowuje: "Zgromadzenia publiczne i marsze mogą się swobodnie odbywać - pod warunkiem że nie szkodzą podstawowym zasadom Islamu"
Irańska historia jest zaznaczona porywami walki o wolność, wolności osobiste i prawa polityczne. Ayatollah Ruhollah Khomeini, który na pewno nie był demokratą, zaaprobował konstytucję precyzującą te wolności, ponieważ nie mógł odrzucić Irańskiej spuścizny - nawet jeżeli zawinął ją w koc autokratycznych luk prawniczych.
Irańczycy którzy zbuntowali się w 1979 roku, szukali sprawiedliwości i wolności. To powstanie studentów, kleryków, handlarzy, intelektualistów, nacjonalistów i islamistów nazywane jest często "Islamską Rewolucją." To była kulminacja długotrwałej walki przeciw arbitralnym rządom królów, mimo, że nikt nie przewidział rezultatu - Islamskiej Republiki nacechowanej arbitralnymi rządami kleryków.
W ostatnich tygodniach, odważni Irańczycy pisali, wysyłali posty na twiterze, wysyłali SMS-y i telefonowali zagranicę z jednym, praktycznie powszechnym przesłaniem: Bądźcie świadkami, stańcie razem z nami. Jeden irański demonstrator wysłał mi maila: Gdzie są amerykańscy aktorzy, pisarze, profesorowie uniwersytetów, intelektualiści? Chciałbym dodać do tej patriotycznej listy: Gdzie są związki robotnicze, związki nauczycieli, akademie nauk, studenci uniwersytetów i zwykli amerykanie ze wszystkich dróg życia? Gdzie są ci wszyscy, którzy wyszli w zeszłym roku na ulice, by poprzeć mało prawdopodobnego kandydata na prezydenta, którego hasło nadziei i zmian odzwierciedlają Irańczycy o pół globu stąd. Jaka jest kluczowa różnica między nimi? Irańczycy stoją twarzą w twarz z karabinami i przemocą w chwili gdy prowadzą walkę o demokratyczną przyszłość."
Amerykanie powinni stać na czele, bronić demokracji, jednak nie tylko w USA to pytanie powinno wywołać odzew. Społeczeństwo obywatelskie na całym globie na możność zademonstrowania tego samego, uzasadnionego zapału, który okazali kiedy, na przykład, ludzie poza Stanami przeciwstawiali się wojnie w Iraku w czasie rządów Busha. Zwolennicy demokracji na całym świecie powinni stać razem z Irańczykami, kiedy ci walczą za sprawiedliwość i wolność. Prosta wiadomość jednego z irańskich demonstrantów na Twitterze w ostatnim miesiącu wciąż przyprawia mnie o dreszcz: "Mam jeden głos. Oddałem go Mousawiemu. Mam jedno życie. Oddam je za wolność".
Możemy być podzieleni wobec tego co Obama powinien powiedzieć lub zrobić, bojąc się efektów dla protestujących lub naszego kraju, ale to nie powinno zatrzymać amerykanów przed demonstracjami solidarności. Ostatniego miesiąca brałem udział w nocnym czuwaniu przy świecach, by uczcić tych, którzy polegli walcząc o wolność. Zebranie było posępne, ale z nadzieją, jednak było zbyt irańskie. Potrzeba więcej amerykanów - czarnych amerykanów, amerykanow pochodzenia azjatyckiego, konserwatywnych amerykanów, liberalnych amerykanów, amerykanoów ze stanów popierających demokratów lub ze stanów popierających republikanów.
Przed głosowaniem, Mir Hossein Mousawi był dla wielu kandydatem przeciwko Ahmedineżadowi. Teraz jest nie tylko symbolem nadziei, ale też człowiekiem którym kieruje tłum, tak jak on kieruje tłumem. "To nie chodzi o Mousawiego? powiedział w zeszłym miesiącu - To chodzi o was"
Barack Obama wzniósł się na podobnej fali, mówiąc swoim zwolennikom "To chodzi o was i o to, co możecie zrobić dla zmiany Ameryki"
Irańczycy nawołują do zmian Iranu i do uzyskania wolności. To autentyczna walka ukształtowana przez Irańską historię. Można stanąć tylko po jednej, prawdziwej stronie, po stronie Irańczyków.
Podczas przyjęcia w Waszyngtonie, w zeszłym miesiącu, pewien dyrektor techniczny podszedł do mnie i wskazał swój zielony krawat. Powiedział "to dla Irańczyków" Kiedy reżym zaciska ucisk, mam nadzieję zobaczyć więcej poparcia od zwykłych amerykanów i od obywatelskiego społeczeństwa na całym globie, które może dać świadectwo, demonstrować solidarność, pokazywać zwykły humanitaryzm, przyzwoitość i poczucie sprawiedliwości które nas wszystkich łączy.
Afshim Molavi jest byłym korespondentem Post w Tehranie, członkiem zarządu New America Foundation i autorem książki "The soul of Iran: A Nation's Journey to Freedom"
od tłumaczki: Mimo, że artykuł skierowany jest do Amerykanów, jednak pytanie - Gdzie są ludzie protestujący stłamszenie pokojowych demonstracji w Iranie?? Odnosi się też do wszystkich Polaków. Zastanówmy się: Czy mielibyśmy dziś wolność gdyby nie to, że ktoś kiedyś daleko demonstrował swoje poparcie dla naszej sprawy?
Tłumaczyła Ella
Komentarze: (2)
Eli
2009-07-07 15:06
Obama nie zrobi nic....nigdy i nigdzie, bo to jest po prostu zwykły tchórz .
emes
2009-07-12 03:34
W Polsce pikietowano pod ambasadą Iranu. Dwukrotnie. Że przyszło tam 10 osób, to inna sprawa.
ella
2009-07-12 09:18
"W Polsce pikietowano pod ambasadą Iranu. Dwukrotnie. Że przyszło tam 10 osób, to inna sprawa."
Od razu widac jak wielu jest iranistow oraz tych ktorym bliska jest sprawa iranczykow w Polsce. To nie palestynczycy ktorych popiera wiekszosc muzulumanow i wszystkie organizacje muzulumanskie w Polsce. To jedynie "ci szyici" ktorzy "o zgrozo" nie popieraja Ahmadinejada i dlatego,wedlug wielu, "moga sie wypchac". Poza tym wiadomo ze nalezy chodzic na demonstracje popierajace prawo powrotu palestynczykow na tereny panstwa izrael a nie nalezy popierac prawa do powrotu niemcow na tereny polskie. Prawda emes? Taka jest dwulicowosc niektorych demonstrantow za prawa palestynskie, nie?
Od razu widac jak wielu jest iranistow oraz tych ktorym bliska jest sprawa iranczykow w Polsce. To nie palestynczycy ktorych popiera wiekszosc muzulumanow i wszystkie organizacje muzulumanskie w Polsce. To jedynie "ci szyici" ktorzy "o zgrozo" nie popieraja Ahmadinejada i dlatego,wedlug wielu, "moga sie wypchac". Poza tym wiadomo ze nalezy chodzic na demonstracje popierajace prawo powrotu palestynczykow na tereny panstwa izrael a nie nalezy popierac prawa do powrotu niemcow na tereny polskie. Prawda emes? Taka jest dwulicowosc niektorych demonstrantow za prawa palestynskie, nie?
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
