  We've received 27074218 page visited. |
13 września, 2008 - 22:51 |
 |
 |
|  |
 |
 |
Temat: IranTeksty opublikowane w tym temacie.
|
 |
Autor shapur Dodano: sobota, 28 czerwca 2008 |
1393 raz(y) oglądano. |
Witold Repetowicz
Gazeta Wyborcza ogłosiła kilka dni temu rewelacje, iż … polscy studenci wspierają terrorystów. Bardzo mnie to zaciekawiło i gdy poznałem szczegóły to przysłowiowa szczęka mi opadła. Nie będę się rozwodził dlaczego nie zdziwiła mnie taka manipulacja akurat tego organu niemniej warto odnotować jak wielkie spustoszenie w percepcji tzw. opinii publicznej powodują takie akcje. Gdy czytałem komentarze internautów na Onecie do tej informacji mogłem się o tym przekonać. Większość nie wiedziała o co chodzi. W zasadzie komentarze można było podzielić na dwie grupy: jedni – tzw. antyamerykańska sfora, przeważnie złożona ze smarkaczy którzy z wypiekami na twarzy klepią te pacyfistyczne, antyamerykańskie i antyizraelskie głupoty i powtarzają modne slogany bo to trendy, ale nie są zdolni do większego wysiłku intelektualnego - od razu uznała, że skoro ta organizacja jest wpisana przez USA na listę organizacji terrorystycznych to musi być OK bo to przecież USA „to największy terrorysta”. Drudzy, zmanipulowani przez Wyborczą, uznali że to pewnie jacyś islamscy terroryści, bo mieli w nazwie mudżahedini i w dodatku chodzi o Irańczyków. Tak czy owak pewnie ambasada Iranu była zadowolona z takiego miodu na jej uszy.
O co bowiem chodzi? Najpierw wersja Wyborczej: terroryści irańscy z organizacji Mudżahedini Ludowi finansują wyjazd polskich studentów (w dużej liczbie) do Paryża, ci płacą grosze ale w zamian za obowiązek wzięcia udziału w manifestacji mudżahedinów. Studenci jadą się pobawić ale przy okazji wesprą terrorystów- wg Wyborczej to skandal. Doprawdy?
Radio Erewań … przepraszam, Wyborcza…. „myli się”. Po pierwsze manifestacja nie może być organizowana przez Mudżahedinów Ludowych, a ściślej Modżohedin-e Khalq-e Iran, bo oni nie działają we Francji tylko mają swoje bazy w Iraku. Natomiast we Francji działa powiązana z Mudżahedinami Ludowymi ale odrębna organizacja, nie mająca celów wojskowych, tj. Narodowa Rada Oporu Iranu. Wyborcza oczywiście „zapomniała”, że Narodowa Rada Oporu, kierowana przez Miriam Radżami, której jakoś nikt, poza reżimem irańskim, nie ściga za terroryzm, została skreślona z listy organizacji terrorystycznych Unii Europejskiej. Okoliczności wpisania jej na listę USA są też interesujące. Stało się to za Clintona, który bezpodstawnie sądził że dzięki temu gestowi uda się doprowadzić do jakiegoś zbliżenia z reżimem irańskim. Był to czas prezydentury Chatamiego, bezpodstawnie ogłoszonego „wielkim reformatorem” i kraje UE prześcigały się we włażeniu do pewnej części ciała reżimu z Teheranu z ustami ociekającymi ślinką na kontrakty na tym bardzo atrakcyjnym skądinąd rynku. I Clinton nie chciał zostać w tyle. Ale jak to w historii amerykańsko-irańskich stosunków nie raz już bywało wyszło wielkie g…. . Warto też zwrócić uwagę, że był to też czas gdy Strażnicy Rewolucji (Pasdaran) krwawo pacyfikowali prodemokratyczną rebelię na Uniwersytecie w Teheranie. Ale Wyborcza nie pisze o terroryzmie Pasdaranów, woli pisac o terroryzmie Mudżahedinów Ludowych.
Jak to fajnie brzmi – mudżahedini, wszyscy wiedzą od razu o kogo chodzi – o islamistów. Pasdaran to nie wiadomo co ale mudżahedin to wiadomo. Bynajmniej. Mudżahedini Ludowi Iranu nie mają nic wspólnego z afgańskimi mudżahedinami. To organizacja powstała w latach 70-tych w Iranie, w opozycji do szacha. Jej ideologia opierała się na dziwnym połączeniu marksizmu z progresywnym islamem. Dokładniejsze wyjaśnienie tego wymagałoby odniesienia, i to dłuższego, do historii obecności ideologii lewicowej i komunistycznej w Iranie. Zaznaczę więc tylko że nie można przykładać do tego polskiej miary. Mudżahedini z fedainami (niezależnymi od Sowietów komunistami) obalili szacha a następnie zostali wyeliminowani przez Chomeiniego, któremu do władzy pomógł dojść najdurniejszy prezydent USA – Carter. Ten sam co dziś brata się z Hezbollahem i który jest pokojowym noblistą i który, wg niektórych Irańczyków, polecił CIA zamordować szacha na stole operacyjnym.
Po rewolucji pierwszym prezydentem Iranu został związany z mudżahedinami Abdolhassan Banisadr. Gdy tylko Chomeini się umocnił zaczął eliminować konkurencję. Banisadr z liderem mudżahedinów Massudem Radżawi w ostatniej chwili zbiegli do Turcji (gdyby nie zbiegli zostaliby zamordowani jak wielu innych).
Lata 80-te to historia bezwzględnej wojny między obiema stronami. Oczywiście Radżawi paktował z Husseinem, miał bazy w Iraku, i dokonywał zamachów ale co robiła druga strona? 20 czerwca 1981 r. Chomeini krwawo rozpędził demonstrację mudżahedinów - zabito kilkaset osób. Było to przed ucieczką mudżahedinów do Iraku. Zaczęły się represje ale i odpowiedź nadeszła szybko: 28 czerwca siedziba Partii Republiki Islamskiej (organizacja ludzi Chomeiniego) została wysadzona w powietrze przez mudżahedinów. W zamachu zginęło kilkudziesięciu wysokich funkcjonariuszy reżimu. Dwa miesiące temu bomba mudżahedinów zabiła prezydenta i premiera Iranu. Warto zaznaczyć, że ręce tych „ofiar” ociekały wiadrami krwi.
Oczywiście, zaangażowanie mudżahedinów w wojnę iracko-irańską i stosunki panujące w obozach mudżahedinów nie świadczą dobrze o Radżawim. Czy jednak można wskazać w tym konflikcie jakąś stronę pozytywną? Tam sa same odcienie czerni. W 1988 r. w ostatnim akordzie wojny mudżahedini postanowili wyzwolić Iran w operacji Mersad. Zostali rozbici. I co zrobił Chomeini. Stojący nad grobem starzec postanowił zamordować około 6.000 (słownie: sześć tysięcy) więźniów politycznych, w większości (choć nie tylko) mudżahedinów. Czy Wyborcza o tym wspomina?
W 2001 r. mudżahedini nie podjęli walki z USA po stronie Saddama i dali się internować. Ich obozy znajdują się pod kontrolą USA i mudżahedini nie uczestnicza w działaniach terrorystycznych sunnickich i szyickich fundamentalistów, nazywanych ostatnio przez takie organa jak Wyborcza „bojownikami”. Sadryści czy Al Kaida to bojownicy a mudżahedini to terroryści. Ciekawe.
Obecnie od kilku lat zarówno Massud jak i Miriam Radżawi odcinają się od islamsko-marksistowskiej ideologii i militarnej przeszłości twierdząc że zmieniły się czasy więc i cele. Radżawi twierdza, że obecnie walczą o demokratyczny Iran i prawa człowieka m.in. równość kobiet. Warto podchodzić do tego z dystansem ale również nie wylewać dziecka z kąpielą. Mudżahedini są w Iranie wciąż silni. Jeden z wnuków Chomeiniego związał się z nimi, mają zinfiltrowane irańskie służby specjalne, choć można mieć wątpliwości do jakiego stopnia. To od nich pochodzi większość danych wywiadowczych dotyczących programu nuklearnego Iranu. I średnio co tydzień reżim wiesza jakichś mudżahedinów.
Nie ulega mojej wątpliwości, iż uznawanie mudżahedinów ludowych za terrorystów to nadużycie a artykuł Wyborczej podchwycony przez inne media to manipulacja, ciekawe kto za tym stoi, mogę się jedynie domyślać.
|
|
 |
|
 |
|
 |
Autor Anonymous Dodano: wtorek, 03 czerwca 2008 |
797 raz(y) oglądano. |
Izrael wkrótce "zniknie" z mapy, a "szatańskie mocarstwo" - Stany Zjednoczone - stoi "w obliczu zagłady" - obwieścił prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad.
- Powinniście wiedzieć, że syjonistyczny reżim, przestępczy i terrorystyczny, który ma za sobą 60 lat grabieży, agresji i zbrodni, znalazł się u kresu swej działalności i wkrótce zniknie ze sceny geograficznej - mówił Ahmadineżad na spotkaniu z zagranicznymi gośćmi z okazji przypadającej w tym tygodniu 19. rocznicy śmierci legendarnego przywódcy rewolucji islamskiej w Iranie ajatollaha Chomeiniego.
Nawiązując do Stanów Zjednoczonych, Ahmadineżad ogłosił, że "zaczął już bić dzwon, odliczający czas do zagłady tego imperium potęgi i bogactwa". Prezydent Iranu nazwał USA "szatańskim mocarstwem".
Rzeczniczka Białego Domu Dana Perino uznała, że wypowiedź Ahmadineżada jest "tego rodzaju retoryką, która powoduje jedynie dalszą izolację narodu irańskiego".
O tym że powinno się "wymazać Izrael z mapy" Ahmadineżad po raz pierwszy powiedział publicznie w 2005 roku, wywołując oburzenie światowej opinii publicznej. Powtarzał to potem wielokrotnie.
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: poniedziałek, 02 czerwca 2008 |
634 raz(y) oglądano. |
Izrael wkrótce "zniknie" z mapy, a "szatańskie mocarstwo" - Stany Zjednoczone - stoi "w obliczu zagłady" - obwieścił prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad.
- Powinniście wiedzieć, że syjonistyczny reżim, przestępczy i terrorystyczny, który ma za sobą 60 lat grabieży, agresji i zbrodni, znalazł się u kresu swej działalności i wkrótce zniknie ze sceny geograficznej - mówił Ahmadineżad na spotkaniu z zagranicznymi gośćmi z okazji przypadającej w tym tygodniu 19. rocznicy śmierci legendarnego przywódcy rewolucji islamskiej w Iranie ajatollaha Chomeiniego.
Nawiązując do Stanów Zjednoczonych, Ahmadineżad ogłosił, że "zaczął już bić dzwon, odliczający czas do zagłady tego imperium potęgi i bogactwa". Prezydent Iranu nazwał USA "szatańskim mocarstwem".
Rzeczniczka Białego Domu Dana Perino uznała, że wypowiedź Ahmadineżada jest "tego rodzaju retoryką, która powoduje jedynie dalszą izolację narodu irańskiego".
O tym że powinno się "wymazać Izrael z mapy" Ahmadineżad po raz pierwszy powiedział publicznie w 2005 roku, wywołując oburzenie światowej opinii publicznej. Powtarzał to potem wielokrotnie.
pap/onet
|
|
 |
Autor Marcus_Crassus Dodano: poniedziałek, 02 czerwca 2008 |
728 raz(y) oglądano. |
Benedykt XVI nie przyjmie na audiencji prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada - irańskiego przywódcy, który uwierzył że musi wypełnic misję powierzoną mu przez samego Allaha. To akurat dośc zabawna sprawa - bo np o słownych wpadkach Busha - często zresztą zmanipulowanych przez nielubiacych go dziennikarzy lub sympatyków palestyńskich terrorystów (tak jak to było ze słynną aferą, kiedy to Bush miał niby powiedzieć iż przemawiał do niego Bóg) prasa rozpisuje się z lubością. Tymczasem wyskoki żyjacego na Bliskim Wschodzie szaleńca - będącego prezydentem kraju z atomowymi aspiracjami - uchodza bardzo często niezauważone. Szaleńców na świecie nie brakuje. Szaleńcy, którzy wejdą w posiadanie bomby A to jednak zupełnie inna kategoria niebezpieczeństwa.
W 2006 roku na konferencji z udziałem swoich sympatyków prezydent Iranu powiedział "Mnie i Allaha łączy specjalna więź, odkąd powiedział mi że niewierni nie będą w stanie skrzywdzić muzułmanów" (‘I Have a Connection With God, Since God Said That the Infidels Will Have No Way to Harm the Believers’). Nie było to jedynie ciekawe spostrzeżenie jakie poczynił - twierdził też m.in ze podczas jednego ze swoich przemówień na forum ONZ jego glowę otoczyła cudowna poświata - co widzieć i podziwiać miała podobno cała sala... O Polsce też zdarzyło się Ahmadinajedowi wspominąć - np wtedy, kiedy przypomniał że zwycięski marsz islamu przez świat został brutalnie przerwany około 300 lat temu (chyba pamiętamy co stało się wtedy pod Wiedniem)
Staranie irańskiej dyplomacji, aby doszlo do spotkania Ahmedinejada i Benedykta XVI z okazji szczytu FTO w Rzymie rozpoczęły się już w kwietniu, kiedy Watykan odwiedziłia delegacja 8 przedstawicieli Iranu z Islamskiej Organizacji Kultury i Współpracy, w tym Mahdi Mostafavi, bliski współpracownik Ahmadinejada. Dla szaleńca z Teheranu takie spotkanie byłoby istną gratką - prosze pamiętać, ze aspiruje on nie tylko do roli przywódcy politycznego - ale także quasi-religijnego. 2 lata temu napisał np list do Benedykta XVI, traktujacy o sprawach religijnych oraz postulujacy konieczność dialogu między islamem a chrześcijaństwem.
Trudno jednak było sądzić aby Benedykt okazał sie głupcem - i pozwolił. aby Ahmadinejad mógł po spotkaniu przedstawić je jako spotkanie dialogu dwoch przywódców - świata chrześcijańskiego i świata islamu. W roli przywódcy świata islamu wystąpiłby oczywiście on sam... Guidquid id est, timeo Danaos et dona ferentes...
Chociaż przez moment pojawiły się plotki iż do spotkania może rzeczywiście dojść - zostaly one szybko ucięte przez Stolice Apostolską. Co wiecej - Benedykt na tyle przestraszyl się możliwości "wśliźnięcia się" na spotkanie z nim niechcianego gościa - że w ogóle nie spotka sie z żadnym przywódca. A oficjalnie (irańska dyplomacja oczywiście działała w ukryciu - nie mogac pozwolić sobie usłyszeć formalnego "NIE") prosili go m.in prezydenci Argentyny, Brazylii, Boliwii i wielu, wielu innych. Nie dojdzie prawdopodobnie takze do spotkania ogólnego... Na wszelki wypadek (pamiętajmy - jak swego czasu takie spotkanie chciał wykorzystać pewien polski zakonnik z Torunia)
Można mieć wątpliwości co do słuszności decyzji papieża - wszakże wg Ewangelii Jezus Chrystus miał powiedzieć - Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują. nawrócenia. Trudno jednak uwierzyć, aby spotkanie z papieżem w jakikolwiek sposób zmieniło politykę i postawę Ahmedinejada - więc naiwne marzenia musza ustąpić zimnej i racjonalnej polityce.
O tym jaka jest prawdziwa postawa Iranu świat mógł dowiedzieć sie juz na kilka godzin po chwili, kiedy stało się jasne że nikt w Rzymie nie dał nabrać się na irańskie gierki - irański minister spraw zagranicznych znów zaatakowal Izrael i przypominał słowa Chomeiniego - o konieczności zjednoczenia sie muzułmanów w celu unicestwienia państwa żydowskiego.
Watykan jak widac odrobił lekcję politycznego realizmu - i wie już że z niektórymi ludźmi nie ma sensu ani powodu rozmawiać. Watykan jednak wciąz nie ma wielu dywizji - pozostaje więc zapytać kiedy lekcję tą odrobi UE i NATO. Za parę lat - kiedy irański reżim wejdzie w posiadanie broni A - może już być za późno
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: poniedziałek, 02 czerwca 2008 |
354 raz(y) oglądano. |
Po to, aby uniknąć "kłopotliwego" spotkania Benedykta XVI z prezydentem Iranu Mahmudem Ahmadineżadem, w Watykanie postanowiono, że papież nie przyjmie na audiencji żadnego szefa państwa i rządu, przybywającego do Rzymu na szczyt FAO.
O takim "bolesnym", jak się podkreśla, rozwiązaniu trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Stolica Apostolska, pisze w niedzielę "La Repubblica".
Włoski dziennik zauważa, że decyzja ta nie będzie tylko "bolesną rezygnacją", ale także "zamknięciem drzwi" przed Mahmudem Ahmadineżadem.
Po sześciu dniach niepewności, medialnych spekulacji oraz rozważania "za" i "przeciw" audiencji dla irańskiego prezydenta, znaleziono - jak podkreśla gazeta - "wybieg": odwołano wszystkie spotkania papieża, by nie musiał przyjmować Ahmadineżada, negującego holokaust i nawołującego do zniszczenia Izraela.
Zwraca się uwagę na to, że Watykan znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji, bo zgodnie ze zwyczajem papież nie odmawia przyjęcia na audiencji głowy państwa, gdy zwraca się z taką prośbą.
Decyzję Stolicy Apostolskiej "La Repubblica" nazywa polityczną i stwierdza, że była nieuchronna.
Do Rzymu na rozpoczynający się 3 czerwca szczyt FAO na temat kryzysu żywnościowego na świecie przybędzie około 50 szefów państw i rządów, między innymi prezydenci: Francji Nicolas Sarkozy, Wenezueli Hugo Chavez, Brazylii Luiz Inacio Lula i premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero.
pap/onet
|
|
 |
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: środa, 28 maja 2008 |
404 raz(y) oglądano. |
Wszyscy w Rzymie uciekają przed prezydentem Iranu Mahmudem Ahmadineżadem - pisze "La Repubblica" informując o tym, że przedstawiciele najwyższych władz Włoch nie chcą się spotykać z irańskim przywódcą.
Ahmadineżad ma przybyć do Wiecznego Miasta na początku czerwca na szczyt FAO.
Dylemat ma również Watykan - podkreśla gazeta.
Szef włoskiego MSZ Franco Frattini "dyplomatycznie", jak zauważa dziennik, wybrnął z kłopotliwej sytuacji oświadczając, że z powodu "przepełnienia kalendarza" nie ma w planach włosko-irańskich rozmów bilateralnych. To zaś znaczy, że z Ahmadineżadem nie spotka się premier Silvio Berlusconi.
Gazeta zwraca uwagę na delikatną sytuację, w jakiej znalazł się Watykan. Według dziennika niemal pewne jest to, że Benedykt XVI nie przyjmie Ahmadineżada na audiencji, mimo że strona irańska bardzo zabiega o takie prywatne spotkanie. Stolica Apostolska nie wyklucza jednak, że z prezydentem Iranu może spotkać się watykański sekretarz stanu kardynał Tarcisio Bertone. Byłoby to, stwierdza "La Repubblica", rozwiązanie doskonałe z dyplomatycznego punktu widzenia, ponieważ Mahmud Ahmadineżad mimo tytułu prezydenta jest w istocie szefem rządu w Teheranie. Jego odpowiednikiem w Watykanie jest właśnie kardynał Bertone.
Jednocześnie gazeta przypomina, że wielu innych szefów państw i rządów, którzy będą w Rzymie na szczycie FAO w dniach 3-5 czerwca, zostanie przyjętych przez papieża na audiencji.
pap/onet
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: wtorek, 27 maja 2008 |
413 raz(y) oglądano. |
W opublikowanym raporcie Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) wyraziła poważne zaniepokojenie działaniami Iranu na rzecz uzyskania broni jądrowej, domagając się jednocześnie "istotnych wyjaśnień" w tej sprawie.
Kolejny z publikowanych co kwartał raportów MAEA na temat Iranu informuje również, iż zainstalował on w swym podziemnym ośrodku nuklearnym w Natanz 3,5 tys. funkcjonujących wirówek do gazowej separacji izotopów uranu.
Afiliowana przy ONZ agencja zaznaczyła również, że brak dotąd reakcji na jej przekazany w kwietniu władzom w Teheranie wniosek o umożliwienie dostępu do irańskich obiektów nuklearnych. Zachód podejrzewa, że irański program atomowy zmierza do wyprodukowania broni nuklearnej. Teheran odpiera te zarzuty, twierdząc, iż chce wzbogacać uran wyłącznie w celu uzyskania paliwa do elektrowni jądrowych.
"Od Iranu zażądano istotnych wyjaśnień, które wsparłyby jego oświadczenia w sprawie domniemanych studiów, oraz innych informacji, mogących mieć wymiar militarny" - oświadczyła MAEA.
W kwietniu Iran ogłosił, iż rozpoczął instalowanie 6 tysięcy nowych wirówek w Natanz. Jednak pod koniec tego samego miesiąca szef MAEA Mohamed ElBaradei poinformował, że jest tam już od 3,3 do 3,4 tys. funkcjonujących wirówek P-1 - czyli modelu skonstruowanego jeszcze w latach 70.
Jak informuje najnowszy raport MAEA, w kwietniu zwróciła się ona do władz irańskich o zapewnienie dostępu do miejsc związanych z różnymi technicznymi aspektami wzbogacania uranu, ale "do tej pory Iran nie wyraził zgody na żądania agencji".
pap/onet
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: wtorek, 27 maja 2008 |
415 raz(y) oglądano. |
Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad przybędzie na początku czerwca do Rzymu i chce spotkać się z papieżem Benedyktem XVI - poinformował włoski dziennik "La Repubblica".
Przywódca Iranu ma wziąć udział w szczycie FAO, który odbędzie się w Wiecznym Mieście w dniach od 3 do 5 czerwca.
Podkreśla się, że byłaby to jego pierwsza wizyta w stolicy państwa zachodniego. Jednocześnie - informuje rzymska gazeta - trwają zabiegi o audiencję u papieża. Według irańskich źródeł dyplomatycznych, na które powołuje się dziennik, prezydent chce przedstawić Benedyktowi XVI swoje idee oraz stanowisko władz w Teheranie w sprawach międzynarodowych.
"La Repubblica" podkreśla, że wizyta Ahmadineżada w Rzymie będzie kłopotliwym dylematem zarówno dla Watykanu, jak i władz Włoch.
Trudno, stwierdza gazeta, utrzymywać kontakty z liderem, który od lat wygłasza przemówienia na temat konieczności zniszczenia Izraela.
Ale trudno również, zauważa się w artykule, odmówić spotkania z jednym z przywódców szyitów, "symbolem najbardziej wojującego islamu, protagonistą politycznym gry o wielki Bliski Wschód".
pap/onet
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: niedziela, 25 maja 2008 |
404 raz(y) oglądano. |
Iran w tajemnicy płacił irackim bojownikom za zabijanie żołnierzy Wielkiej Brytanii w Iraku - pisze "The Daily Telegraph". Suma wypłat sięgnęła setek tysięcy dolarów amerykańskich - wynika z rządowego dokumentu, do którego dotarł dziennik.
Iran w tajemnicy płacił irackim bojownikom za zabijanie żołnierzy Wielkiej Brytanii w Iraku - pisze "The Daily Telegraph". Suma wypłat sięgnęła setek tysięcy dolarów amerykańskich - wynika z rządowego dokumentu, do którego dotarł dziennik.
Taki wniosek wypływa z "raportu z frontu", jaki napisał brytyjski oficer, który służył w Basrze w okresie najcięższych walk podczas konfliktu irackiego. Raport ten nigdy nie został upubliczniony. Po raz pierwszy pokazuje on jednak pełne zaangażowanie Iranu po stronie bojowników, którzy atakują wojska koalicji. Dokument ten ukazuje jak Armia Mahdiego - znana także jako Jaish al-Mahdi (JAM) (jedna z najbardziej agresywnych grup działających obecnie w Basrze) - wykorzystywała środki pochodzące z Iranu do rekrutowania i płacenia bezrobotnym Irakijczykom za ataki na żołnierzy. Do 300 dolarów - tyle wynosiła miesięczna stawka. Informacja o tym została podana do wiadomości jedynie oficerom wysokiego szczebla.
Stosunki społeczności międzynarodowej z Iranem ciągle się zaostrzają - wynika to z podejrzeń pod adresem Teheranu, że program jądrowy ma cele militarne, a nie jedynie energetyczne - pisze "The Daily Telegraph".
Dokument "Life Under Fire in the Old State Building" szczegółowo opisuje działalność brytyjskich żołnierzy pod dowództwem majora Christophera Joba między listopadem 2006 a marcem 2007 roku. Wynika z niego, że w przeciągu pięciu miesięcy zanotowano 350 ataków.
Job - w celu ustalenia, kto stoi za zamachami - stworzył sieć informatorów w Basrze. 25 źródeł - wliczając w to byłego generała irackiej armii, prominentnego biznesmena i lokalnych szejków - potwierdziło takie przypuszczenia - pisze "The Daily Telegraph".
Wojskowy napisał: - Dowiedzieliśmy się od naszych miejscowych informatorów, że źródłem problemu był wysoki poziom bezrobocia w Basrze.
- JAM (Armia Mahdiego - red.) wykorzystuje środki z Iranu, aby płacić bezrobotnym młodym ludziom w granicach 300 dol. miesięcznie, aby atakowali siły Dywizji Wielonarodowej - dodaje w innym fragmencie.
Jednak inny wysoko postawiony wojskowy, który wrócił z południowego Iraku powiedział, że finansowani przez Iran bojownicy to znana sprawa, choć oficjalnie się temu zaprzecza - pisze "The Daily Telegraph".
pap/onet
|
|
 |
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: środa, 21 maja 2008 |
410 raz(y) oglądano. |
Premier Izraela Ehud Olmert zaproponował zastosowanie wobec Iranu morskiej blokady, co mogłoby doprowadzić do wstrzymania przez Teheran programu nuklearnego - podał izraelski dziennik "Haarec".
Szef rządu izraelskiego przedstawił tę propozycję podczas rozmów z demokratyczną przewodniczącą amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.
"Haarec" cytuje Olmerta, który mówił Pelosi, że "obecne sankcje gospodarcze wyczerpały się" i wspólnota międzynarodowa musi podjąć bardziej stanowcze kroki w celu powstrzymania Iranu przed zdobyciem broni nuklearnej.
Rzecznik Olmerta odmówił komentarza na temat poniedziałkowych rozmów premiera z Pelosi w Jerozolimie. "To była poufna rozmowa" - zaznaczył rzecznik Mark Regew.
Premier miał sugerować - jak podaje "Haarec" - morską blokadę Iranu przy wykorzystaniu amerykańskich okrętów wojennych, które miałyby ograniczyć ruch irańskich jednostek handlowych.
Olmert miał również powiedzieć, że międzynarodowe ograniczenia należy nałożyć na irańskie linie lotnicze, dyrektorów firm i przedstawicieli irańskich władz.
Jeśli irańscy przedsiębiorcy nie będą mogli podróżować po świecie to zaczną wywierać naciski na władze - przytacza słowa Olmerta "Haarec".
Władze w Teheranie wielokrotnie powtarzały, że nie zarzucą prac nad wzbogacaniem uranu, co - według nich - ma służyć jedynie celom pokojowym.
Izrael, który w opinii ekspertów ma broń nuklearną, uważa, że irański program atomowy stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa i pokoju na świecie.
Premier Olmert ma za około dwa tygodnie pojechać do Waszyngtonu na rozmowy dotyczące Iranu i negocjacji pokojowych z Palestyńczykami, w których pośredniczą Amerykanie.
Rzecznik izraelskiego premiera powiedział w zeszłym tygodniu po wizycie prezydenta George'a W. Busha w Izraelu, że USA i Izrael zgodziły się co do potrzeby "namacalnego działania" i "dodatkowych kroków" w celu powstrzymania Iranu przed rozwojem broni nuklearnej.
Olmert powstrzymał się co prawda przed publicznymi groźbami użycia siły wobec Iranu, lecz zaznaczył, że wszystkie rozwiązania są możliwe.
Przemawiając w izraelskim parlamencie Bush podkreślił, że "niewybaczalne" byłoby, gdyby Iranowi pozwolono zdobyć bombę jądrową.
W związku z odmową wstrzymania programu nuklearnego Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na Iran trzy pakiety sankcji.
pap/onet
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: środa, 21 maja 2008 |
379 raz(y) oglądano. |
Władze Wielkiej Brytanii przyznały azyl irańskiemu studentowi, któremu groziła deportacja z Wysp Brytyjskich. Mehdi Kazemi obawiał się, że po powrocie do Iranu czeka go egzekucja, gdyż jest homoseksualistą.
Mehdi Kazemi obawiał się, że po powrocie do Iranu czeka go egzekucja, gdyż jest homoseksualistą. - "Dokładnie analizujemy wszystkie sprawy, w których następują zmiany okoliczności. Postanowiliśmy przyznać Mehdiemu Kazemiemu prawo do pozostania w Wielkiej Brytanii ze względu na szczególne okoliczności towarzyszące jego sprawie" - poinformowało w pisemnym oświadczeniu brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
Dziewiętnastoletni Kazemi przeprowadził się do Londynu by studiować język angielski w 2004 roku. Już przebywając w Wielkiej Brytanii odkrył, że jego przyjaciel i partner został aresztowany przez irańską policję, oskarżony o sodomię i powieszony. Obawiając się, że po powrocie do kraju podzieli jego los zaczął zabiegać o azyl w Wielkiej Brytanii. Jego wniosek został jednak w ubiegłym roku odrzucony. Sprawą Kazemiego zajął się wówczas Simon Hughes, deputowany brytyjskiego parlamentu. "Tak jak Mehdi i jego rodzina w Wielkiej Brytanii ogromnie cieszę się z decyzji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na mocy której Mehdi Kazemi nie zostanie odesłany do Iranu i będzie mógł pozostać na Wyspach Brytyjskich. Przez ostatnie osiemnaście miesięcy argumentowałem, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie powinno odsyłać gejów i lesbijek do krajów, gdzie grozi im prześladowanie, tortury, a nawet śmierć" - napisał Hughes w wydanym oświadczeniu.
Peter Tatchell, z londyńskiej organizacji OutRage walczącej o prawa dla homoseksualistów stwierdził, że decyzja o przyznaniu azylu irańskiemu studentowi jest tylko połowicznym zwycięstwem. Zaznaczył,że Mehdi Kazemi otrzymał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii na pięć lat. Po upłynięciu tego okresu będzie musiał ponownie przejść całą procedurę starania się o azyl. Dodał, że Mehdi pewnie nie otrzymałby azylu, gdyby jego przypadek nie został szeroko nagłośniony w mediach. Zaznaczył też, że jest wielu innych irańskich homoseksualistów ubiegających się o azyl, którym grozi deportacja do Iranu.
pap/onet
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: wtorek, 20 maja 2008 |
286 raz(y) oglądano. |
Irański program nuklearny skłonił inne bogate dzięki ropie naftowej kraje Bliskiego Wschodu do rozważań nad pozyskaniem technologii nuklearnych - wskazano w opublikowanym we wtorek raporcie londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Strategicznych (IISS).
Instytut ostrzega, że rosnące zainteresowanie siłą atomu wśród sąsiadów Iranu może doprowadzić do wyścigu zbrojeń nuklearnych na niespokojnym Bliskim Wschodzie, jeśli nie zostaną podjęte działania zapobiegawcze.
- W okresie od lutego 2006 do stycznia 2007, co najmniej 13 krajów na Bliskim Wschodzie ogłosiło nowe lub zrewidowane plany zajęcia się cywilną energetyką atomową lub zbadania takiej możliwości - głosi raport zatytułowany "Programy nuklearne na Bliskim Wschodzie w cieniu Iranu". Autorzy raportu wskazują, że ten gwałtowny wzrost zainteresowania jest niezwykły, biorąc pod uwagę obfitość tradycyjnych źródeł energii i słabą dotąd pozycję energetyki atomowej w tym regionie.
Chociaż Teheran zapewnia, że jego program nuklearny ma charakter wyłącznie cywilny, kraje zachodnie i bliskowschodnie obawiają się, że w rzeczywistości Iran próbuje skonstruować bombę atomową.
W raporcie IISS nawiązano też do programu nuklearnego Izraela, konkludując, że państwo żydowskie posiada broń nuklearną, chociaż odmawia przyznania tego publicznie i że jest mało prawdopodobne, by zrezygnowało z tej broni.
IISS wskazuje, że Iran, jeśli zgodnie z planem uruchomi zbudowany przez Rosjan reaktor w Buszerze, będzie pierwszym państwem bliskowschodnim, dysponującym energetyką atomową. Kolejnym państwem będą zapewne Zjednoczone Emiraty Arabskie - przewidują eksperci IISS. Ponadto wymieniają Arabię Saudyjską, a także Algierię i Egipt.
Autorzy raportu ostrzegają, że poczucie zagrożenia irańską bombą atomową zwiększa ryzyko wykorzystywania cywilnych programów nuklearnych do celów wojskowych.
W dokumencie wskazano na konieczność skuteczniejszego egzekwowania reguł układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). Sygnatariusze NPT mogą rozwijać energetykę atomową, ale muszą wyrazić zgodę na kontrole, mające uniemożliwić produkcję broni nuklearnej. IISS ostrzega jednak, że egzekwowanie reguł NPT "wypada słabo".
pap/onet
|
|
 |
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: sobota, 17 maja 2008 |
424 raz(y) oglądano. |
Demokratyczny kandydat na prezydenta USA Barack Obama oświadczył, że "błędna polityka" prezydenta George'a W. Busha wzmacnia takich wrogów USA jak Iran i Hamas.
Odnosząc się do wypowiedzi Busha porównującej tych, którzy chcą rozmawiać z Iranem, do ludzi próbujących obłaskawić nazistów przed II wojną światową, Obama zarzucił Bushowi "kolejny koszmarny atak w rodzaju tych, które podzieliły kraj i izolują nas od świata".
Obama wezwał także Busha i kandydata Republikanów w wyborach Johna McCaina do debaty na temat polityki zagranicznej. Bush powiedział w czwartek w przemówieniu w Knesecie podczas wizyty w Izraelu: - Niektórzy wydają się sądzić, iż powinniśmy negocjować z terrorystami i radykałami, tak jakby jakiś zręczny argument mógł ich przekonać, że nigdy nie mieli racji.
Porównał następnie propozycje takich rozmów z próbami obłaskawienia Hitlera w latach 30.
- Spotkaliśmy się już wcześniej z tym niemądrym urojeniem. Kiedy nazistowskie czołgi wkraczały do Polski w 1939 r., pewien amerykański senator powiedział: - O Boże, gdybym tylko mógł porozmawiać z Hitlerem, tego wszystkiego można by było uniknąć. Mamy obowiązek nazwać to po imieniu: jako złudną pociechę appeasementu, który został już wiele razy zdyskredytowany przez historię - powiedział prezydent.
Obama oświadczył w piątek w Południowej Dakocie, że Bush i McCain "odpowiadają za fakt, że Iran jest największym strategicznym beneficjentem naszej inwazji na Irak. Polityka George'a Busha umocniła Iran".
Bush i McCain "muszą się wytłumaczyć, dlaczego Hamas kontroluje obecnie Gazę. Hamas wzmocnił się, bo Stany Zjednoczone nalegały, by przeprowadzić demokratyczne wybory w Autonomii Palestyńskiej" - kontynuował Obama.
- Taki jest bilans chronienia naszego kraju przez Busha i McCaina. Tę błędną politykę John McCain chce powielać - oznajmił.
Demokratyczny kandydat wielokrotnie zapowiadał, że gotów jest do rozmów z takimi przywódcami jak prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad, i to w pierwszym roku swoich rządów, bez warunków wstępnych.
pap/onet
|
|
 |
|
 |
|
 |
Autor redakcja Dodano: środa, 30 kwietnia 2008 |
400 raz(y) oglądano. |
Statek towarowy zakontraktowany przez wojska USA oddał na wodach Zatoki Perskiej strzały w kierunku małej jednostki pływającej, jak się przypuszcza - irańskiej - informuje w piątek Reuters, powołując się na przedstawicieli amerykańskiego resortu obrony.
Teheran zaprzeczył, jakoby w Zatoce Perskiej doszło do jakiejś konfrontacji między jednostkami irańskimi i amerykańskimi.
Strona amerykańska poinformowała, że chodzi o statek morskiej służby transportowej sił USA (US Military Sealift Command) i że do zajścia doszło w czwartek rano.
- Zdołaliśmy uniknąć poważnego incydentu, trzymając się obowiązujących nas procedur - powiedziała rzeczniczka Piątej Floty USA Lydia Robertson.
Amerykański statek towarowy "Westward Venture" znajdował się na wodach międzynarodowych, gdy zbliżyły się do niego dwie niezidentyfikowane małe jednostki pływające. Amerykanie przekazali przez radio standardowe żądanie zidentyfikowania się, ale bez rezultatu - relacjonowała Lydia Robertson.
Z amerykańskiego statku odpalono racę, ale małe jednostki nadal się zbliżały. Wtedy ochrona "Westward Venture" oddała strzały ostrzegawcze - "kilka serii" z karabinu maszynowego. Wkrótce potem małe jednostki odpłynęły - powiedziała Robertson.
Reuters pisze, powołując się na anonimowego przedstawiciela resortu obrony USA, że "przypuszcza się", iż były to jednostki irańskie.
Państwowa telewizja irańska zaprzeczyła w piątek, jakoby w Zatoce Perskiej doszło do jakiegoś incydentu między jednostkami irańskimi i amerykańskimi.
Źródło w marynarce wojennej Iranu, którego opinię zrelacjonował agencji Reutera dziennikarz telewizji irańskiej, nie wyklucza, że ostrzelana mogła zostać jakaś nieirańska jednostka.
W styczniu Waszyngton poinformował, że kutry irańskiej Gwardii Rewolucyjnej "niepokoiły i prowokowały" okręty amerykańskie w cieśninie Ormuz między Iranem a Półwyspem Arabskim, łączącej Zatokę Perską z oceanem. Amerykanie byli bliscy otwarcia ognia, ale jednostki irańskie wycofały się.
Stany Zjednoczone przestrzegły wtedy Iran przed konsekwencjami, gdyby taki incydent miał się powtórzyć.
Do incydentu miał dość przed ostatnim weekendem.
|
|
 |
|
 |
Autor redakcja Dodano: środa, 30 kwietnia 2008 |
642 raz(y) oglądano. |
Iran, drugi największy producent Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), całkowicie zawiesił rozliczanie za ropę w dolarach amerykańskich - powiedział przedstawiciel irańskiego ministerstwa ds. ropy naftowej.
Teheran chce w ten sposób m.in. zmniejszyć zależność od Waszyngtonu w sytuacji, gdy między obu krajami narastają tarcia na tle irańskiego programu nuklearnego i domniemanego zaangażowania w Iraku.
- Dolar został całkowicie wycofany z transakcji naftowych Iranu. Uzgodniliśmy ze wszystkimi naszymi klientami, że transakcje będą prowadzone w innych walutach - powiedział państwowej telewizji Hojjatollah Ghanimifard z ministerstwa. Rozliczenia są prowadzone obecnie w euro lub jenach.REKLAMA Czytaj dalej
Iran naciskał na inne kraje OPEC, by także rozliczały się w innych walutach, ale nie uzyskał poparcia. Wiele z nich, m.in. Arabia Saudyjska, jest sojusznikami USA.
Na światowych rynkach ropa jest rozliczana w dolarach amerykańskich. Osłabienie waluty zaniepokoiło producentów, ponieważ przyczyniło się do wzrostu cen surowca i zmniejszenia wartości rezerw dolarowych.
W zeszłym roku na szczycie w Arabii Saudyjskiej irański prezydent Mahmud Ahmadineżad określił słabnącego dolara "bezwartościowym świstkiem papieru".
|
|
 |
Autor redakcja Dodano: środa, 30 kwietnia 2008 |
449 raz(y) oglądano. |
Sekretarz obrony USA Robert Gates powiedział, że tymczasowy pobyt w Zatoce Perskiej drugiego w tym rejonie lotniskowca USA może być "przypomnieniem" dla Iranu.
Zaprzeczył przy tym kategorycznie, by chodziło o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Zatoce czy wstęp do operacji militarnej przeciwko Iranowi. - Nie sądzę, byśmy mieli tam dwa lotniskowce przez dłuższy czas, nie uważam więc tego za eskalację. Może być to jednak postrzegane jako przypomnienie - powiedział Gates.
Rzecznik Pentagonu Geoff Morrell wyjaśnił, że drugi lotniskowiec, przybyły do Zatoki we wtorek, ma zastąpić stacjonujący tam poprzedni, który odpłynie w ciągu dwóch dni. Informacje o drugim wysłanym na te wody okręcie pojawiły się w czasie, gdy napięcia między Iranem a USA zaostrzają się, a w mediach pojawiają się domysły na temat planów amerykańskiego ataku na Iran.
Stany Zjednoczone oskarżają Iran o popieranie rebeliantów w Iraku. Obawiają się też, że Teheran, który rozwija program jądrowy, chce go wykorzystać do celów militarnych, a nie pokojowych, jakie oficjalnie deklaruje.
|
|
 |
Autor redakcja Dodano: poniedziałek, 28 kwietnia 2008 |
314 raz(y) oglądano. |
Irańscy konserwatyści umocnili swoje zwycięstwo drugiej turze wyborów parlamentarnych - wynika z danych, które przedstawił szef irańskiego MSW Mustafa Purmohammadi.
Według niego konserwatystom przypadnie ok. 200 miejsc w liczącym 290 deputowanych jednoizbowym parlamencie, reformatorom ok. 50, a niezależnym - 40. Druga tura, która odbyła się w piątek, miała rozstrzygnąć o obsadzeniu łącznie 82 miejsc.
W trzech okręgach głosowanie unieważniono z niejasnych przyczyn - podały irańskie media.
W wyniku piątkowego głosowania konserwatyści zdobyli 10 z 11 mandatów w Teheranie. W sumie w stolicy przypadło im 29 na 30 mandatów.
Irańscy konserwatyści, lojalni wobec zasad rewolucji islamskiej z 1979 roku, są jednak podzieleni na zwolenników i oponentów reprezentującego twardą linię prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. W pierwszej turze, która odbyła się 14 marca, zwolennicy prezydenta zdobyli 90 ze 132 konserwatywnych mandatów.
Po pierwszej turze zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unia Europejska uznały irańskie wybory za niezgodne ze standardami demokratycznymi, gdyż dopuszczono do nich tylko kandydatów zatwierdzonych przez religijno-polityczną Radę Strażników.
W drugiej turze wzięli udział ci pretendenci, którzy w pierwszym terminie nie zdobyli niezbędnego minimum - 25 proc. głosów.
|
|
 |
Autor redakcja Dodano: poniedziałek, 28 kwietnia 2008 |
495 raz(y) oglądano. |
Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad oświadczył, że środkiem do rozwiązania problemów gospodarczych i światowych jest kultura męczeńska - podała irańska agencja Mehr. Dodał także, że "rozpoczęło się odliczanie do destrukcji światowych potęg".
- Jeśli chcemy budować nasz kraj, chronić naszą wielkość i rozwiązywać problemy ekonomiczne, potrzebujemy kultury męczenników - powiedział prezydent na spotkaniu z rodzinami ofiar wojny iracko-irańskiej (1980-1988), w mieście Hamedan na zachodzie Iranu.
- Dziś wolni ludzie na świecie wybrali drogę naszych męczenników, czyli drogę wielkości i godności - mówił Ahmadineżad. Jak zauważył, "męczeństwo jest drogą na skróty do osiągnięcia pełni szczęścia".
Irańskie władze podtrzymują kult męczenników - zarówno tych, którzy zginęli w czasie rewolucji islamskiej w 1979 roku, jak i w czasie wojny iracko-irańskiej.
|
|
 |
|
 |
Autor Marcus_Crassus Dodano: środa, 16 kwietnia 2008 |
435 raz(y) oglądano. |
Amerykański satelita odkrył tajny ośrodek badawczy w Iranie, gdzie prawdopodobnie są testowane rakiety dalekiego zasięgu - napisał dziś "The Times".
Zdaniem cytowanych przez brytyjski dziennik ekspertów, ze zdjęć satelitarnych wynika, że Irańczycy w ciągu około pięciu lat mogą skonstruować pociski balistyczne o zasięgu 6 tysięcy kilometrów, a więc obejmujące swym obszarem rażenia niemal całą Europę.
Według "Timesa", pokrywa się to z ocenami Amerykanów i tłumaczy, dlaczego USA chcą rozmieścić w Polsce i Czechach elementy swojej tarczy antyrakietowej.
Oprócz tego Amerykanie twierdzą, że Iran rozwija swój program wzbogacania uranu, aby wyprodukować broń jądrową.
Wykryty przez satelitę nieznany wcześniej ośrodek badawczy mieści się około 230 kilometrów na południowy wschód od Teheranu. Jego związki z programem rakietowym ujawniło pismo "Jane's Intelligence Review" po przestudiowaniu zdjęć z satelity Digital Globe QuickBird przez byłego inspektora ds. broni w Iraku.
Dokładna analiza fotografii wykazała, iż Iran podąża dokładnie tą samą ścieżką, co Korea Północna, a więc prowadząc program kosmiczny, pozwalający na zdobycie doświadczenia w technologii budowy rakiet dalekiego zasięgu.
Cytowany przez "Timesa" inspektor oraz naukowiec z amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology Geoffrey Forden powiedział, że na zdjęciach znajduje się zbudowany w ostatnim czasie budynek, którego kształt i rozmiar przypomina obiekt północnokoreański, w którym montowano pociski dalekiego zasięgu Taepodong.
za: PAP/interia
|
|
 |
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: czwartek, 20 marca 2008 |
594 raz(y) oglądano. |
Podróż Cheneya to nie przygotowania do ataku na Iran
Trwająca podróż wiceprezydenta USA Dicka Cheneya na Bliski Wschód i do Turcji nie ma na celu przygotowywanie ataku na Iran - powiedział jego bliski doradca.
Cheney przyleciał tego dnia z niezapowiadaną wizytą do Kabulu, gdzie spotka się z prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem. Omówi z nim, przed kwietniowym szczytem NATO w Bukareszcie, "postęp w demokratycznym Afganistanie, a także zadania na południu tego kraju, które stoją przed dowodzonymi przez NATO siłami ISAF" - powiedziała rzeczniczka amerykańskiego wiceprezydenta, Lea Anne McBride.
Afgańska misja, uważana przez wielu analityków za najcięższą wojnę w całej 59-letniej historii NATO, doprowadziła do znacznych różnic między sojusznikami w kwestiach taktyki i stopniu zaangażowania. Będzie ona czołowym tematem szczytu sojuszu w Bukareszcie, 2-4 kwietnia.
Władze NATO domagają się od swych europejskich członków większego zaangażowania militarnego w operacje w Afganistanie, zwłaszcza na południu i wschodzie kraju, gdzie prawie codziennie dochodzi do starć żołnierzy USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Holandii z talibami.
Kanada, która ma w południowym Afganistanie 2,5-tysięczny kontyngent, warunkuje utrzymanie swych sił w tym kraju dosłaniem z Europy dodatkowego tysiąca żołnierzy.
Źródło
|
|
|
|
 |
|