  We've received 27074223 page visited. |
13 września, 2008 - 22:51 |
 |
 |
|  |
 |
 |
Temat: Misja w AfganistanieTeksty opublikowane w tym temacie.
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: sobota, 24 maja 2008 |
1108 raz(y) oglądano. |
Ponad 50 szkół zostało zamkniętych w ostatnich tygodniach w afgańskiej prowincji Ghazni. Wszystko z obawy przed talibami.
W prowincji, gdzie stacjonują polscy żołnierze, dochodzi ostatnio do coraz większej liczby ataków i gróźb ze strony rebeliantów.
Od czasu amerykańskiej inwazji, talibowie wielokrotnie niszczyli w Afganistanie nowo wybudowane szkoły i zastraszali zarówno uczniów, jak i nauczycieli. W prowincji Ghazni liczba takich pogróżek znacznie wzrosła, co sprawiło, że zamknięto ponad 50 placówek. Na lekcje nie poszło ponad 10 tysięcy uczniów.
Talibowie w prowincji Ghazni są w ostatnich dniach wyjątkowo aktywni. Tylko w tym tygodniu doszło do kilku zamachów oraz egzekucji afgańskich ochroniarzy pracujących dla wojsk NATO. Polscy żołnierze, którzy stacjonują w Ghazni nie są zaskoczeni tą sytuacją. Jak wyjaśnia rzecznik naszych wojskowych w Afganistanie, major Jacek Popławski, aktywność talibów wzrosła nie tylko w Ghazni, ale na terenie całego Afganistanu - a nawet w spokojnych prowincjach na północy kraju. Zapewnia, że żołnierze byli na to przygotowani.
Na początku listopada Polacy mają całkowicie przejąć odpowiedzialność za prowincję Ghazni.
Źródło
|
|
 |
Autor grzegorz_jakubczyk Dodano: poniedziałek, 19 maja 2008 |
940 raz(y) oglądano. |
Szokujące wyznanie biednego Afgańczyka obiegło tamtejsze media. Mężczyzna przyznał, że sprzedał swoją córkę, by utrzymać resztę rodziny.
40-letni Sajed Ali jest bezrobotnym analfabetą. Do domu przynosił resztki jedzenia ze śmietników. Jednak - mówił mężczyzna na antenie jednej z afgańskich telewizji - wzrost cen żywności sprawił, że ludzie coraz rzadziej zostawiają odpadki na śmietnikach.
Głód sprawił, że Sajed zdecydował się sprzedać swoją 11-letnią córkę, by wyżywić żonę i trójkę młodszych dzieci. Za sprzedaż dziewczynki dostał 2 tysiące dolarów.
- Wiem, że ludzie powiedzą o mnie, że jestem okrutnym i bezlitosnym ojcem. Ale ci ludzie nie wiedzą, co to znaczy głód, który cierpi moja rodzina - mówił mężczyzna. Światowe organizacje humanitarne od kilku tygodni alarmują, że Afganistanowi grozi głód. Tegoroczne zbiory będą wyjątkowo kiepskie, a ceny żywności wciąż idą w górę. Od początku roku chleb podrożał już dwukrotnie.
|
|
 |
Autor Valmont Dodano: niedziela, 27 kwietnia 2008 |
1169 raz(y) oglądano. |
Afgański prezydent Hamid Karzaj o włos od śmierci. Podczas defilady wojskowej w Kabulu grupa zamachowców ostrzelała z broni automatycznej trybunę, na której stali przywódca i towarzyszący mu państwowi dygnitarze.
Serię wystrzałów i dwie eksplozje słychać było tuż przed rozpoczęciem uroczystości. Po strzelaninie na miejscu zapanował chaos, a ludzie rozbiegli się w popłochu. W walkach zginęło trzech z sześciu atakujących talibów.
Rzecznik ministerstwa obrony poinformował, że prezydent, ministrowie i dwaj zagraniczni dyplomaci zostali przewiezieni w bezpieczne miejsce. Informację tę potwierdziło następnie biuro prezydenta.
Ambasada USA w Kabulu podała, że ambasador tego kraju William Wood jest cały i zdrowy. Dwaj afgańscy deputowani zostali ranni.
Niemal natychmiast do ataku przyznali się talibowie. Ich rzecznik poinformował, że na miejsce uroczystości przeniknęli bojownicy posiadający materiały wybuchowe i uzbrojeni w broń automatyczną.
Defilada wojskowa odbywała się w związku z 16. rocznicą przejęcia Kabulu przez mudżahedinów z rąk sowieckich.
TVN24
|
|
 |
|
 |
|
 |
Autor Marcus_Crassus Dodano: niedziela, 20 kwietnia 2008 |
889 raz(y) oglądano. |
Polskie siły w Afganistanie zostaną skoncentrowane w prowincji Ghazni - potwierdził w piątek oficjalnie minister obrony Bogdan Klich, który odwiedził bazę polskich wojsk w Ghazni.
"Zarekomendowałem Ghazni, bo w przypadku Paktiki musielibyśmy wziąć odpowiedzialność za niebezpieczny obszar przygraniczny" - wyjaśnił Klich. Ocenił, że - po koncentracji sił, wzmocnieniu kontyngentu o 400 żołnierzy, własne śmigłowce i dodatkowe transportery Rosomak - polscy żołnierze będą w stanie wziąć odpowiedzialność za stabilność prowincji i bezpieczeństwo jej mieszkańców.
Pytany o zyski związane ze zwiększonym zaangażowaniem w Afganistanie, Klich powiedział, że "to nie tylko cele militarne, ale także polityczne - czyli lepiej słyszany głos Polski na arenie międzynarodowej".
Wcześniej wiadomo było, że po zwiększeniu polskiej wojskowej obecności w Afganistanie, Polacy przejmą odpowiedzialność za jedną ze stref. Obecnie Polacy rozlokowani są w kilku bazach, m.in. w Ghazni, Gardezie, Sharanie, Wazi-Khwa, Bagramie i Kandaharze.
O Ghazni mówi się nieoficjalnie, że to jedna z najbiedniejszych, ale stosunkowo stabilnych prowincji. Warunki do konsolidacji sił ma przygotować najbliższa, trzecia zmiana polskiego kontyngentu; czwarta ma w "zasadniczej części" być już w nowym rozmieszczeniu.
Polski kontyngent misji ISAF w Afganistanie liczy obecnie ok. 1200 osób, ma zostać zwiększony do 1600 i wyposażony w osiem śmigłowców, które mają zmniejszyć zależność od amerykańskiego transportu.
Bogdan Klich wielokrotnie mówił, że zwiększenie polskiego kontyngentu i jego skupienie oraz włączenie się w prace jednego z regionalnych zespołów odbudowy (PRT) ma sprawić, że "polska flaga będzie lepiej widoczna".
Dowodzone przez NATO Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) liczą ponad 40 tys. żołnierzy i cywilów z 26 państw Sojuszu i 14 krajów spoza niego. Ich zadaniem jest pomoc w zaprowadzeniu bezpieczeństwa i stabilności oraz wsparcie rozwoju Afganistanu.
PAP/ o2.pl
|
|
 |
|
 |
|
 |
Autor 1683 Dodano: czwartek, 10 kwietnia 2008 |
709 raz(y) oglądano. |
Podczas patrolu w prowincji Ghazni rannych zostało dwóch polskich żołnierzy. Po przewiezieniu do szpitala jeden z poszkodowanych zmarł - poinformował mjr Mirosław Ochyra, rzecznik prasowy PKW Afganistan.
Do zdarzenia doszło w prowincji Ghazni około godziny 10.25 czasu lokalnego, gdy patrol z zespołu bojowego "A" udawał się do dystryktu Waghez. Jeden z pojazdów typu HMMWV najechał na ładunek niewiadomego pochodzenia. Eksplozja ładunku raniła dwóch polskich żołnierzy.
Rannych żołnierzy, po udzieleniu pomocy na miejscu zdarzenia, przetransportowano do szpitala w miejscowości Orgun-e. Pomimo podjętych prób ratowania życia jeden z żołnierzy, st. szer. Grzegorz Politowski, zmarł w szpitalu. Drugi z poszkodowanych, st. szer. Przemysław C. , według opinii lekarzy, jest w stanie stabilnym, bez zagrożenia dla życia.
Rodziny poległego i rannego żołnierza zostały powiadomione o zdarzeniu.
Wczoraj podczas patrolu zostało rannych dwóch polskich żołnierzy: st. szer. Sebastian L. i st. szer. Piotr S. Ich pojazd typu HMMWV najechał na minę pułapkę.
Starszy szeregowy Grzegorz Politowski zawodową służbę wojskową pełnił w 5 pułku inżynieryjnym - Szczecin Podjuchy. Służbę wojskową rozpoczął w 2002 roku, od 2005 r. był żołnierzem zawodowym na stanowisku kierowcy. Pozostawił żonę, miał 26 lat.
St. szer. Grzegorz Politowski jest czwartym polskim żołnierzem, który zginął w operacji w Afganistanie. W sierpniu ub. r. śmiertelnie ranny w czasie ataku na patrol został ppor. Łukasz Kurowski. Pod koniec lutego 2008 dwaj Polacy - starszy kapral Szymon Słowik i starszy szeregowy Hubert Kowalewski zginęli, gdy ich samochód wjechał na minę w pobliżu bazy Szarana w prowincji Paktika.
W Afganistanie przebywa obecnie druga zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Podobnie jak poprzednia, liczy ok. 1200 żołnierzy. Polscy żołnierze pełnią tam misję w ramach sił ISAF (Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa). Do ich zadań należy m.in. zapewnienie bezpieczeństwa w wyznaczonych rejonach oraz szkolenie afgańskiej armii i policji. Polscy żołnierze stacjonują w kilku bazach, m.in. w Ghazni, Szaranie, Wazi-Chwa, Bagram i Kandaharze.
Rząd podjął też decyzję o zwiększeniu liczebności naszych sił z 1200 do 1600 osób. Dodatkowi żołnierze mają zająć się m.in. obsługą śmigłowców (czterech transportowych Mi-17 i czterech bojowych Mi-24), które mają uniezależnić Polaków od amerykańskiego transportu. Kiedy dokładnie maszyny trafią do Afganistanu na razie nie wiadomo; najbardziej prawdopodobny termin to przełom lipca i sierpnia.
INTERIA.PL/PAP
|
|
 |
Autor 1683 Dodano: poniedziałek, 07 kwietnia 2008 |
674 raz(y) oglądano. |
Z ośmiu maszyn żołnierze będą mieli na co dzień do dyspozycji najwyżej cztery. Na wielkim obszarze od Bagram do Kandaharu nie pozwoli to na przeprowadzanie szybkich, sprawnych akcji desantowych.
O problemie ze śmigłowcami dla PKW w Afganistanie pisze "Gazeta Wyborcza". Polskie wojsko wyśle tam osiem maszyn: cztery transportowe Mi-17 oraz cztery szturmowe Mi-24, które mogą służyć do zabezpieczania ataków na ziemi, przerzutu żołnierzy czy ewakuacji rannych. Maszyny dotrą na miejsce w maju, razem z dodatkowymi 400 żołnierzami. Polski kontyngent będzie liczył 1,6 tys. ludzi.
Załogi maszyn zakończyły właśnie w Mirosławcu ćwiczenia przed wylotem pod okiem Amerykanów. Gotowość bojową osiągną w czerwcu. Dwie maszyny od razu oddajemy do pomocy Kanadyjczykom w Kandaharze. Nie będą obsługiwały polskiego kontyngentu, który niedługo będzie skupiony w prowincji Ghazni.
Zostaną w hangarach
- Kanadyjczycy poprosili nas o wsparcie, bo znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Była nawet prośba o przegrupowanie naszych wojsk w rejon Kandaharu. Ale w sytuacji, gdy będziemy skoncentrowani w Ghazni, to niemożliwe - wyjaśnia rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
To nie wszystko. Wojskowi obawiają się, że maszyny więcej czasu będą spędzały na przeglądach niż w akcjach bojowych. Muszą bowiem przemierzać wielkie odległości. Z bazy Bagram - gdzie zlokalizowany będzie jedyny serwis polskich maszyn - do Kandaharu jest około 600 km. To kilka godzin lotu. Do "polskiej" strefy Ghazni z Bagram leci się godzinę.
- Skończy się to tak, że nasze maszyny będą musiały być często serwisowane - mówi "GW" wysokiej rangi wojskowy. - Zamiast uczestniczyć w akcjach bojowych, będą stały w hangarach albo latały do serwisu i z powrotem.
To wasz problem
Co 50 godzin lotu każda maszyna musi być poddana przeglądowi. Co 300 godzin to serwis generalny, który może trwać nawet pięć dni. - Na każde trzy śmigłowce jeden jest zawsze na przeglądzie - mówi oficer z kawalerii powietrznej. - Do tego dzienny limit przelotu śmigłowca ograniczony jest do kilku godzin.
Czyli z sześciu maszyn najwyżej cztery będą gotowe, by w razie potrzeby ewakuować rannych czy przerzucić wojsko na akcję. A dwie z nich mają obsługiwać Kanadyjczyków. - Pod warunkiem że nic się nie zepsuje albo że maszyna nie będzie miała akurat wylatanego limitu - mówi informator gazety. - Jeśli zabraknie śmigłowca, na Amerykanów liczyć nie będziemy mogli. Powiedzą "macie swoją prowincję i transport, to wasz problem". I co wtedy?
Nikt nie protestował
MON nie chce komentować problemów ze śmigłowcami i spycha odpowiedzialność na wojskowych. - Operację przygotowuje Sztab Generalny - mówi rzecznik resortu Robert Rochowicz.
- Nie wiem, skąd te informacje. Śmigłowców nie ma jeszcze w Afganistanie, wciąż nie wiadomo, jaką prowincję obejmie polskie wojsko, wszystko jest jeszcze w fazie przygotowań - tyle był w stanie powiedzieć "GW" w weekend rzecznik Sztabu płk Sylwester Michalski.
- Nasze siły zbrojne nie protestowały, kiedy zapowiadaliśmy wypożyczenie śmigłowców Kanadyjczykom - mówi Piotr Paszkowski z MSZ.
INTERIA.PL
|
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: sobota, 29 marca 2008 |
526 raz(y) oglądano. |
Pomoc nie trafia do Afganistanu
Wojciech Lorenz,
Z obiecanych 25 miliardów dolarów do Afganistanu wysłano do tej pory niewiele ponad połowę – twierdzi w swoim raporcie organizacja ACBAR zajmująca się koordynacją działań humanitarnych w Afganistanie. Jej zdaniem 40 procent podarowanych pieniędzy i tak wraca na Zachód, między innymi w formie pensji dla zagranicznych pracowników.
„Zagraniczna pomoc była do tej pory niewystarczająca i nieskuteczna. Pleni się korupcja i marnotrawstwo” – czytamy w raporcie. – Pieniądze są potrzebne na budowę szkół, szpitali, wodociągów i elektrowni, które zostały zniszczone przez 30 lat nieustannych wojen i ostatnią inwazję Amerykanów. Tymczasem proces odbudowy, choć trwa już siedem lat, jest prawie niezauważalny – mówi „Rz” Abid Zareef Khan, szef fundacji z pakistańskiego Peszawaru, która opiekuje się afgańskimi uchodźcami.
Ze złożonej obietnicy nie wywiązały się między innymi Stany Zjednoczone, które w 2001 roku obaliły reżim talibów. Ameryka przekazała połowę z 10 miliardów dolarów, jakie miały trafić do Afganistanu w latach 2002 – 2008. Zachodni przywódcy często podkreślają, że od 2001 roku do Afganistanu dziennie trafiało 7 milionów dolarów międzynarodowej pomocy. W tym samym czasie każdego dnia wydawano jednak aż 100 milionów dolarów na operacje militarne. – Tylko środkami wojskowymi nie da się wygrać tej wojny. Frustracja zamienia się w poparcie dla talibów – podkreśla Zareef Khan.
W Afganistanie walczy z talibami ponad 60 tysięcy żołnierzy NATO, w tym 1200 Polaków.
Źródło
|
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: środa, 12 marca 2008 |
684 raz(y) oglądano. |
UE/ Unia Europejska wzmocni misję policjantów w Afganistanie
2008-03-10 20:08
10.03.2008 Bruksela (PAP) - W odpowiedzi na zarzuty ze strony NATO i USA o zbyt małe zaangażowanie Unii Europejskiej w Afganistanie, ministrowie spraw zagranicznych "27" przyjęli w poniedziałek deklarację, w której wyrazili gotowość do zwiększenia unijnej misji policyjnej.
W przyjętej deklaracji brak jednak konkretnych zobowiązań.
Ministrowie, po raz pierwszy od czasu decyzji o ustanowieniu unijnej misji szkolenia policjantów afgańskich latem ubiegłego roku, wyrazili "gotowość do rozważenia zwiększenia zaangażowania w dziedzinie policji i państwa prawa".
Temat unijnego zaangażowania w Afganistanie zostanie ponownie poruszony podczas szczytu europejskiego w czwartek i piątek w Brukseli.
Jak tłumaczyły PAP pragnące zachować anonimowość osoby w Radzie UE, do końca miesiąca unijna misja powinna być w pełni operacyjna i liczyć około 225 osób. "Początkowo planowano, że to będzie 160 osób, a więc już mamy do czynienia ze zwiększeniem" - zwróciły uwagę.
"Dopiero potem, po ocenie działania misji i w konsultacji z władzami Afganistanu, UE rozważy dalsze zwiększenie misji" - dodały.
Główny trzon misji mają stanowić policjanci niemieccy, a także Włosi i Francuzi. Polski udział to kilku policjantów.
Rok temu, na międzynarodowej konferencji donatorów dla Afganistanu w Rzymie, państwa członkowskie UE obiecały 200 mln euro pomocy, w tym część na fundusz na szkolenia oraz pensje afgańskich policjantów i funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości.
Generałowie NATO, zwłaszcza amerykańscy, wielokrotnie krytykowali Unię za zbyt małe zaangażowanie w Afganistanie, gdzie Sojusz Północnoatlantycki odgrywa główną rolę.
Inga Czerny (PAP)
Źródło
|
|
 |
Autor 1683 Dodano: piątek, 07 marca 2008 |
1080 raz(y) oglądano. |
Przywódca Al-Kaidy w Afganistanie wezwał islamistów z zagranicy, by przyłączyli się i finansowali toczoną w tym kraju świętą wojnę. Podkreślił, że zachodnie siły są bliskie porażki."Wasi bracia w Afganistanie czekają na was i gorąco pragną was powitać" - powiedział Mustafa Abu al-Jazid w nagraniu audio zamieszczonym na jednej z islamskich stron internetowych.
"Nadszedł czas zbioru owoców zwycięstwa i umocnienia. Niewierny wróg doznał poważnych szkód z rąk waszych braci i jest bliski upadku" - dodał al-Jazid.
Zastrzegł, że bojownicy nie muszą prosić o pozwolenie, by przyłączyć się do walk w takich krajach jak Afganistan, terytoria palestyńskie, Czeczenia, Somalia, Algieria, czy Irak.
Al-Jazid podkreślił, że w Afganistanie zwłaszcza potrzeba lekarzy i specjalistów od elektroniki.
Tłumaczył, że przyłączenie się do dżihadu (świętej wojny) i finansowanie go jest wiążącym obowiązkiem dla każdego muzułmanina po tym, jak "niewierni" wkroczyli na islamską ziemię.
W lutym lider Al-Kaidy w Afganistanie zapowiedział zemstę za zamordowanie jednego z czołowych działaczy tej organizacji Abu Laitha al-Libiego.
Libi, uważany za jednego z najbliższych współpracowników Osamy bin Ladena w Afganistanie, został zabity w końcu stycznia, podczas ataku rakietowego, dokonanego najprawdopodobniej przez Amerykanów, w Północnym Waziristanie, jednej z pogranicznych prowincji Pakistanu. Zginęło wówczas 13 zagranicznych bojowników, w tym także zastępca Libiego.
www.o2.pl
|
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: środa, 05 marca 2008 |
704 raz(y) oglądano. |
Prowadzący śledztwo ws. Nangar Khel odsunięty
Główny prowadzący śledztwo w sprawie ostrzelania przez polskich żołnierzy afgańskiej wioski Nangar Khel, płk Zbigniew Rzepa został odsunięty od sprawy - podaje środowa "Rzeczpospolita".
Według dziennika, Rzepa został wysłany na 3-miesięczne praktyki do prokuratury w Warszawie. Potwierdził to płk Waldemar Dubas z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.
Informatorzy "Rz" twierdzą nieoficjalnie, że zwierzchnicy płk Rzepy negatywnie oceniają jego pracę przy sprawie Nangar Khel; prokurator miał kilkakrotnie wprowadzić swoich przełożonych w błąd mówiąc, że zgromadzone przez niego dowody są na tyle mocne, by utrzymać oskarżenie o ludobójstwo. Według informatora gazety, prokuratura aż tak mocnych dowodów nie ma.
"Rz" przypomina, że płk Rzepa podpisał się pod zarzutami przeciwko żołnierzom i wnioskiem o ich zatrzymanie; był głównym prowadzącym śledztwo w sprawie ostrzelania afgańskiej wioski; prowadził prawie wszystkie przesłuchania i miał największą wiedzę o dowodach zgromadzonych w trakcie postępowania.
W listopadzie 2007 r. Żandarmeria Wojskowa zatrzymała siedmiu żołnierzy z jednostki w Bielsku-Białej. Sześciu z nich prokuratura oskarża o zbrodnię wojenną; na jednym ciąży zarzut ostrzelania niebronionego obiektu cywilnego.
Źródło
|
|
 |
Autor Magellan Dodano: poniedziałek, 25 lutego 2008 |
885 raz(y) oglądano. |
Polsce żołnierze oskarżeni w sprawie masakry cywilów z Nangar Khel strzelali do talibów - dowiedziała się "Rzeczpospolita".
Miejsca na które spadła większość polskich pocisków moździerzowych, zabezpieczono już następnego dnia po ostrzale. Oficerowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmerii Wojskowej znaleźli tam m.in. amunicję, która porzucili afgańscy bojownicy. Jak ustaliła gazeta, zdjęcia i dokumenty na ten temat znajdują się w SKW.
"Rz" rozmawiała z żołnierzami, którzy byli na misji w Afganistanie. Według tych relacji żołnierze z plutonu, który miał ostrzelać wzgórza, późnym wieczorem 16 sierpnia dostali z bazy Wazi Kawa rozkaz przerwania ognia. Mieli pojechać do wioski.
Dopiero tam się zorientowali, że kilka pocisków spadło na cywilne zabudowania. Żołnierze natychmiast wezwali na miejsce śmigłowce medyczne i sanitariuszy. Sami zaczęli pomagać rannym. Śmigłowce, które po ok. dwóch godzinach dotarły na miejsce, zostały ostrzelane przez bojowników talibskich. Polsce żołnierze, z którymi rozmawiała "Rz", twierdzą, że wiedzieli, iż mieszkańcy wioski Nangar Khel współpracowali z talibami. (PAP)
|
|
 |
|
 |
Autor wertello Dodano: poniedziałek, 11 lutego 2008 |
1042 raz(y) oglądano. |
W Nangar Khel byli Talibowie. Poszukiwany za morderstwa i organizowanie zamachów przed kamerą mówił o tragedii wioski ostrzelanej przez polskich żołnierzy, pisze Rzeczpospolita.
Dotarliśmy do listy poszukiwanych przez wywiad sił koalicyjnych (ISAF) terrorystów afgańskich. Wśród nich pojawia się nazwisko Bismelaha, syna Sarwara Khana, urodzonego w 1973 roku.
– W czerwcu został namierzony przez polskie służby jako osoba blisko współpracująca z talibami – mówi oficer rozpoznania wojskowego z pierwszej zmiany polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie. – Wcześniej informacje na jego temat przekazali nam Amerykanie, gdy obejmowaliśmy strefę.
Bismelah był zamieszany w przygotowywanie zasadzek, m.in. na polskie konwoje. Według relacji żołnierzy ma też na sumieniu kradzieże, napady, morderstwa. – Był lokalnym watażką. Grabił ludność cywilną i w ten sposób pozyskiwał środki na działalność oddziału talibów, z którym współpracował – dodaje inny polski żołnierz.
Kilka tygodni po zatrzymaniu wojskowych podejrzanych o zabicie cywilów w Nangar Khel telewizja TVN w programie „Superwizjer“ pokazała reportaż z wioski. Wśród osób, które rozpaczały po stracie bliskich, był... Bismelah. – Polacy są najeźdźcami, nawet gubernator może to potwierdzić. Najechali na nas bez powodu – mówił przed kamerami. Oburzał się, że polscy żołnierze przesłuchali afgańskie kobiety, choć miejscowe prawo tego zabrania. – Chcę jedynie, by przestrzegano praw człowieka – zakończył.
– To bez wątpienia Bismelah – mówi oficer rozpoznania. Dlaczego nie został zatrzymany, choć polski wywiad miał informacje na temat jego działalności?
– W Afganistanie i w innych miejscach, gdzie walczy się z terrorystami ukrywającymi się wśród ludności cywilnej, bardzo trudno odróżnić uzbrojonego terrorystę od zwykłego cywila. Często nie wiadomo, kto jest kim, a zagrożenie dla życia żołnierzy i ludności cywilnej jest takie samo. Ostatnio pokazywane filmy ze szkolenia dzieci przez al Kaidę udowadniają, że tam nawet dziecko może zabić – mówi gen. Sławomir Petelicki, twórca i pierwszy dowódca jednostki specjalnej GROM.
Podobnego zdania jest gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych: – Służby wojskowe i armia mają bazy danych na temat osób współpracujących z talibami. Informacje te długo się sprawdza i weryfikuje, ponieważ ustalenie wszystkich faktów w warunkach wojny z terroryzmem jest skomplikowane i wymaga sporo wysiłku, ale są to wiarygodne dane.
Polscy żołnierze, z którymi rozmawiała „Rz“, twierdzą, że wiedzieli doskonale, iż mieszkańcy wioski Nangar Khel współpracowali z talibami.
Potwierdzają to informacje amerykańskiego wywiadu. Według armii USA mieszkańcy wioski pomagali terrorystom organizować zasadzki na żołnierzy sił sojuszniczych, w tym także na Polaków. Amerykański meldunek został dołączony do stenogramu z posiedzenia tzw. shury, czyli spotkania, które zwołano w sierpniu po śmierci cywilów. W dokumencie czytamy, że w tym samym dniu, w którym doszło do ostrzału wioski przez Polaków, siły koalicyjne schwytały w Nangar Khel dwóch talibów.
Znaleziono przy nich taśmę wideo z nagraniem egzekucji jednego z wysokich urzędników afgańskich współpracujących z siłami NATO. Egzekucji dokonali talibowie schwytani w wiosce. 16 sierpnia 2007 r. w wyniku ostrzału zginęło sześciu afgańskich cywilów. W listopadzie do aresztu trafiło siedmiu weteranów misji. Dziś sąd wojskowy w Warszawie będzie rozpatrywał wniosek prokuratury o przedłużenie aresztu.
Poręczenia za żołnierzy składają kolejne osoby. Wcześniej złożyli je dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak i były dowódca jednostki specjalnej GROM gen. Sławomir Petelicki. Kilka dni temu z apelem o zwolnienie aresztowanych wystąpili znani polscy prawnicy oraz weterani z Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Poręczenie społeczne złożyło też przeszło 150 żołnierzy z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego. To macierzysta jednostka podejrzanych.
Źródło : Rzeczpospolita
|
|
 |
|
 |
Autor wertello Dodano: niedziela, 10 lutego 2008 |
540 raz(y) oglądano. |
Minister obrony USA Robert Gates ostrzegł w niedzielę, iż jeśli Europa nie weźmie na siebie części ciężaru misji w Afganistanie, konsekwencją takiej sytuacji może być nawet zniszczenie sojuszu NATO, pisze Gazeta Wyborcza.
Gates zaapelował na konferencji bezpieczeństwa w Monachium o większe zaangażowanie Europejczyków w Afganistanie.
Jak zaznaczył, Europejczycy muszą uświadomić sobie, że misja afgańska stanowi istotną część światowej wojny z terroryzmem. - Nie możemy pozwolić sobie na przekształcenie się w sojusz dwu frakcji -
tych, co chcą walczyć, i tych, co nie chcą - mówił Gates. - Takie podejście, wraz ze wszystkimi implikacjami dla kolektywnego bezpieczeństwa, w praktyce prowadzić będzie do zniszczenia Sojuszu - powiedział amerykański minister.
Według niego, to przywódcy NATO powinni przekonać sceptycznych Europejczyków o znaczeniu afgańskiej misji i jej związku z szerszym zagrożeniem terrorystycznym. Gates podkreślił, że misja wpisana jest w tradycyjne więzi leżące u podstaw Sojuszu: obrony interesów w zakresie bezpieczeństwa oraz wartości społeczności transatlantyckiej.
Niepowodzenie kampanii przeciwko talibom w Afganistanie - ostrzegł Gates - stworzy bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa samych Europejczyków, z czego nie zdaje sobie sprawy większość europejskiej opinii publicznej. Gates przypomniał tu o zamachach terrorystycznych w Madrycie w 2004 r. czy w Londynie w 2005 r. oraz o mniejszych atakach czy próbach zamachów, m.in. w Stambule, Amsterdamie, Paryżu i Glasgow.
W Monachium obraduje doroczna konferencja poświęcona polityce bezpieczeństwa międzynarodowego. Tegoroczne obrady dotyczą głównie kwestii afgańskiej oraz amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie.
Będące gospodarzem konferencji Niemcy zakomunikowały w sobotę, że nie mają planów wysłania dodatkowych wojsk do Afganistanu. Na konferencji niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier odrzucił krytykę Stanów Zjednoczonych wobec rzekomo zbyt słabego zaangażowania Niemiec w Afganistanie. Zgodnie z decyzją Bundestagu, liczący maksymalnie 3,5 tys. żołnierzy niemiecki kontyngent, może pozostać w Afganistanie do października bieżącego roku.
|
|
 |
|
 |
Autor wertello Dodano: czwartek, 07 lutego 2008 |
576 raz(y) oglądano. |
Przywódca Al-Kaidy w Afganistanie, Mustafa Abu al-Jazid, zapowiedział zemstę za zamordowanie jednego z czołowych działaczy tej organizacji Abu Laitha al-Libiego.
"Ludzie, których on szkolił...nie spoczną póki go nie pomszczą i nie zrealizują jego aspiracji i nadziei, jeśli Bóg pozwoli" - powiedział al-Jazid w nagraniu wideo umieszczonym w środę na jednej z islamskich sron internetowych, informuje Gazeta Wyborcza.
Dodał, że "wrogowie Boga nie byli w stanie stawić czoła szejkowi Abu Laithowi al-Libiemu na polu walki, lub zmierzyć się z nim jak równy z równym, ponieważ są na to zbyt tchórzliwi".
Libi, uważany za jednego z najbliższych współpracowników Osamy bin Ladena w Afganistanie, został zabity w końcu stycznia, podczas ataku rakietowego, dokonanego najprawdopodobniej przez Amerykanów, w Północnym Waziristanie, jednej z pogranicznych prowincji Pakistanu.
Zginęło wówczas 13 zagranicznych bojowników, w tym także zastępca Libiego.
Według agencji Associated Press, która powoływała się na anonimowe źródła wywiadu USA, ataku dokonano przy pomocy pocisku Hellfire, wystrzelonego z bezzałogowego amerykańskiego samolotu Predator.
Al-Libi znajdował się w pierwszej dziesiątce najbardziej poszukiwanych przez USA przywódców Al-Kaidy.
|
|
 |
|
 |
Autor wertello Dodano: piątek, 01 lutego 2008 |
709 raz(y) oglądano. |
FILMY Z IRAKU I AFGANISTANU W INTERNECIE
Polscy żołnierze stacjonujący w Iraku i w Afganistanie próbują dorównać wojennym fotoreporterom i sami biorą się za uwiecznianie okrucieństw otaczających ich konfliktów. W internecie jest kilkadziesiąt amatorskich filmików autorstwa Polaków.
Większość z nich to niewinne nagrania ze szkoleń w bazach, lotów helikopterów, rutynowych patroli oraz pięknych afgańskich i irackich krajobrazów. Zdarzają się jednak filmiki, które drastycznością nie ustępują profesjonalnym przekazom telewizyjnym, informuje TVN24.
Na jednym z takich filmów żołnierz ukrywający się pod pseudonimem "maniekSHARANA" przedstawia wstrząsającą historię afgańskiej rodziny, której traktor najechał na minę. Na filmie, zrobionym z następujących po sobie nieruchomych kadrów, widać doskonale uszkodzoną maszynę i lamentującą rodzinę. Pokazani są również polscy żołnierze udzielający pierwszej pomocy i amerykański helikopter przez nich wezwany, by odtransportować rannych do szpitala.
Milion zobaczyło
Na innym filmie, autorstwa "sodata250", zdjęcia już się ruszają. W krótkim 2,5 minutowym jednym ujęciu widać ostrzelany samochód irackiej armii całej we krwi. Na przedniej szybie widać przestrzeloną podobiznę Mahometa. Obok wozu stoją polscy żołnierze.
Polscy wojskowi-fotoamatorzy zamieszczający w internecie relacje ze swoich misji nie są oczywiście jedyni. Jeden z najchętniej oglądanych filmów z ataku na konwój w Iraku obejrzało ponad milion internautów.
- Nie można zabronić żołnierzowi robienia zdjęć, o ile nie ujawniają one tajemnicy wojskowej lub państwowej - komentuje w "Gazecie Wyborczej" żołnierskie wideo rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Jerzy Artymiak, pisze TVN24.
|
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: czwartek, 31 stycznia 2008 |
630 raz(y) oglądano. |
Kanada wycofa się z Afganistanu?
PAP
Kanada w 2009 r. wycofa swoich żołnierzy z Afganistanu, jeśli inne kraje NATO nie zwiększą liczebności swoich oddziałów w tym kraju - powiedział kanadyjski premier Stephen Harper w rozmowie z prezydentem USA Georgem W. Bushem.
Na niespokojnym południu Afganistanu, w uważanej za wyjątkowo niebezpieczną prowincji Kandahar stacjonuje 2,5 tys. kanadyjskich żołnierzy. Mandat tego kontyngentu upływa w lutym 2009 r., ale premier w ubiegłym roku powołał zespół doradców w celu przeanalizowania możliwości przedłużenia misji.
Ostatecznie Harper przychylił się do sugestii doradców, aby misji wojsk kanadyjskich nie przedłużać, o ile NATO nie zapewni dodatkowego tysiąca żołnierzy na południu Afganistanu i nie wyposaży sił kanadyjskich w helikoptery oraz pojazdy do prowadzenia rekonesansu.
W rozmowie kanadyjski premier powiadomił o swej decyzji prezydenta USA George'a W. Busha. Ten zaś zauważył, że USA już zdecydowały się na zwiększenie liczebności swych wojsk na południu Afganistanu: trafiło tam 2200 spośród 3200 amerykańskich żołnierzy wysłanych ostatnio do tego kraju. Nie wiadomo jeszcze, czy Kanada uzna to za spełnienie swego ultimatum.
W październiku ubiegłego konserwatywny rząd w Ottawie zadeklarował zamiar przedłużenia mandatu kanadyjskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie do 2011 r. Opozycja jednak wyraźnie się temu sprzeciwia, zaś kanadyjskie społeczeństwo jest w tej kwestii podzielone.
Od 2002 roku zginęło 78 żołnierzy z Kanady służących w Siłach Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie. (jks)
Źródło
|
|
 |
Autor wertello Dodano: piątek, 25 stycznia 2008 |
729 raz(y) oglądano. |
Stany Zjednoczone są gotowe na prośbę Islamabadu wysłać do Pakistanu żołnierzy, aby wspomóc pakistańską armię w walce z muzułmańskimi rebeliantami - powiadomił amerykański minister obrony Robert Gates, pisze Onet.pl.
Szef Pentagonu zastrzegł jednak, że Pakistan dotychczas nie zwrócił się z prośbą o taką pomoc, a Waszyngton ze swej strony żadnej oficjalnej propozycji nie składał. Sprecyzował również, że ma na myśli tylko niewielką liczbę żołnierzy.
Od chwili obalenia w 2001 r. afgańskiego rządu Talibanu, gdy Pakistan stał się ważnym sojusznikiem USA w walce z terroryzmem, Waszyngton przekazał Islamabadowi na ten cel ponad 10 mld dolarów. Amerykańscy żołnierze pomagają również w szkoleniu pakistańskiej armii, jednak w czwartek Gates zasugerował, że udzielane Pakistanowi wsparcie w walce z rebeliantami może przybrać bardziej bezpośrednie formy, włącznie z prowadzeniem wspólnych operacji przeciwko Al-Kaidzie, której bojownicy kryją się na pograniczu pakistańsko-afgańskim.
|
|
 |
|
 |
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: wtorek, 15 stycznia 2008 |
672 raz(y) oglądano. |
3 tys. dodatkowych marines jedzie do Afganistanu
USA wysyłają do Afganistanu ponad trzy tysiące dodatkowych żołnierzy. Piechota morska ma wspomóc siły NATO w walce z Talibami i w szkoleniu Afgańskiego wojska i policji.
Dowództwo zaczęło informować marines i ich rodziny o wyjeździe podczas weekendu. Mniej więcej w tym samym czasie minister obrony USA Robert Gates podpisał najprawdopodobniej odpowiedni rozkaz formalny w sprawie dyslokacji, zgodny z wnioskiem dowództwa sił zbrojnych w tej sprawie.
Nowe oddziały – jak zapowiedział już w piątek rzecznik Pentagonu Geoff Morrell - zostaną prawdopodobnie rozmieszczone w południowym Afganistanie. W tych właśnie rejonach toczą się najcięższe walki, a na wiosnę spodziewana jest tam ofensywa talibów.
Obecnie USA mają w Afganistanie ok. 27 tys. żołnierzy, z czego 14 tys. włączone jest do ok. 40-tysięcznych wojsk koalicyjnych dowodzonych przez NATO, a pozostałe 13 tys. szkoli armię afgańską i ściga terrorystów z Al-Kaidy.
Źródło
|
|
 |
Autor Karol_Młot Dodano: wtorek, 15 stycznia 2008 |
748 raz(y) oglądano. |
Żołnierze oskarżeni o zbrodnię w Afganistanie wyjdą z aresztu?
2008-01-15
Polscy żołnierze oskarżeni o zbrodnie wojenne w Afganistanie być może będą odpowiadać z wolnej stopy – dowiedział się „Wprost”.
14 lutego sąd wojskowy w Poznaniu będzie rozpatrywał wniosek prokuratury o przedłużenie aresztu dla siedmiu polskich żołnierzy, którym postawiono zarzut zabicia w Afganistanie sześciu cywili i ranienia wielu innych.
Jak dowiedział się „Wprost", oskarżonym udzielił poręczenia twórca i pierwszy dowódca „Gromu” gen. Sławomir Petelicki. Jeśli sąd przychyli się do wniosku obrońców żołnierzy i uzna to poręczenie za wystarczające, żołnierze mogliby opuścić areszt i odpowiadać z wolnej stopy.
Źródło
|
|
|
|
 |
|